nie powinnam tu siedzieć, teraz, z tobą, na dachu
bo nie znamy się wcale, ale wtorek i wrzesień
popołudnie jest dzisiaj dla nas dziwnie łaskawe
a Gdańsk w twoich oczach wygląda mi lepiej
nie powinnam być z tobą, jakbyś był tu na zawsze
bo się znamy przez "teraz", kiedy jestem przy tobie
a siedzimy tu minut jakieś chyba piętnaście
i śledzimy upadek świata w słońca zachodzie
nie powinnam być z tobą, przecież wiem, źle się skończy
bo ty jesteś aż sobą, a ja tylko człowiekiem
i za szybko pod nami dziś mkną samochody
a Gdańsk dziś wygląda jak zwykle, nie lepiejto nie ja, to o mnie.
brakuje mi paru rzeczy, dachów, swobody, beztroski. to tak głupio brzmi, bo każdy, kto na mnie spojrzy powie, że przecież mam wszystko, czego mi trzeba. a jednak. a jednak to tylko retrospekcje, dawne, niedawne. czy to ważne czy jest się w równowadze?
I watch them, they watch me:
